Wolność druku i próby wprowadzenia cenzury

Rozkwit prasy był równie spontaniczny jak wybuch powstania. Zniewolone wcześniej umysły mogły teraz, na łamach powstających periodyków, dać upust swoim przekonaniom i ideom, mogły też otwarcie krytykować ostatnie piętnaście lat rosyjskich nadużyć. Już 1 grudnia na posiedzeniu Rady Administracyjnej Leon Dembowski słusznie zauważył, iż wolność druku de facto istnieje. Czartoryski rozkazał zapłacić cenzorom za listopad i ich zwolnić. Chciano stan faktyczny potwierdzić uchwalając odpowiednią ustawę. 6 XII Urząd Muncypialny Warszawy wydał rozporządzenie1 nakładające na wydawców trzy podstawowe obowiązki: pod artykułem musiał znajdować się podpis autora, wydawca nie mógł wydawać tekstów autorów, których nie zna i nie mógłby ich następnie zidentyfikować, w razie potrzebny wydawca musiał wskazać autora danego artykuł2

Patryota - Chłopicki zostaje Dyktatorem
Patryota – Chłopicki zostaje Dyktatorem

Wydawcy jawnie lekceważyli to rozporządzenie. Aż do poddania Warszawy3 wywołało ono „powszechnie nieukontentowanie” co jakiś czas przyczyniając się do powstawania zatargów między stronnictwami i stając się dobrą wymówką do ataków dla wszystkich stron. Nie podjęto natomiast próby wprowadzenia cenzury, a z każdym dniem powstania szanse na jej wprowadzenie malały. Dopiero 11 II Rząd Tymczasowy ogłosił likwidację Wydziału Cenzury przy Komisji Spraw Wewnętrznych i Policji, który to wydział pogwałcał artykuł 16 konstytucji. Wszystko to ujawnia niezdecydowanie władz powstańczych, może nie brak energii, ale rozpraszanie jej w różnych kierunkach, zamiast skupiania na sprawach najważniejszych. Z początku nie zdawano sobie sprawy z tego co może oznaczać brak kontroli nad prasą, nikt nie spodziewał się, aż tak wielkiego rozkwitu czwartej władzy4.

Towarzystwo Patriotyczne uznało, iż cenzura skonała: „Piszemy więc, drukujemy i przedrukowujemy to czego nam czytać drukować i pisać nie dozwalała taryfa byłej komory celnej na wyroby umysłowe” 5 – tekst ten, zamieszczony w Kurierze Polskim, idealnie oddaje nastrój wydawców. Dwa tygodnie wcześniej w pierwszym numerze Szpiega Patryioty z 6 XII możemy przeczytać: „Kto czyta, ten myśli, kto myśli ten – ten działa”6. Lewica uważała dziennikarstwo za „pochodnię rozszerzającą płomień patriotyzmu i bohaterstwa w całym narodzie”. Nie trudno się domyślić, iż władzy, która tak bardzo obawiała się radykalizowania nastrojów, podobne odezwy były nie w smak. Dyktator, a następnie wódz naczelny i ich zaplecze polityczne szukali form przeciwstawienia się i ograniczenia wolności prasy, ale „dziennikarstwo warszawskie uważało się za jedynego kompetentnego sędziego we wszystkich sprawach”7, a szczególnie swojej i raz zasmakowanej wolności oddać nie chciało.

Joahim Lelewel
Joahim Lelewel,
członek Rady Administracyjnej i
Rządu Narodowego podczas
Powstania Listopadowego

Chłopicki wkrótce po objęciu funkcji dyktatora rozpoczął działania mające na celu ograniczenie wolności i wprowadzenie cenzury, gdyż niekontrolowana prasa oznaczała niekontrolowany wpływ na społeczeństwo. Hasła pełnej niepodległości oraz hasła socjalne zupełnie nie zgadzały się z ugodowym kursem dyktatora, ani całego stronnictwa konserwatywnego. 27 XII Chłopicki podjął pierwszą próbę wprowadzenia cenzury, lecz bezskutecznie. Drugą 11 I 1831 r., kiedy to zwrócił się do Rady Najwyższej Narodowej „by wszelkie potrzeby do ocalenia kraju, rękojmie i zastrzeżenia, mianowicie ażeby przez uwłaczanie panującym i ich rodzinom nie ściągać na nasz kraj niechęci mocarstw zagranicznych, ażeby osobistości żadne w pismach publicznych miejsca nie miały8”. Trafnie podkreślił to, czego obawiał się Czartoryski, mianowicie, iż zbyt śmiałe deklaracje w gazetach mogą zniechęcić do sprawy polskiej mocarstwa zagraniczne. Rada Najwyższa Narodowa poleciła Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, aby ta wypracowała projekt ograniczenia, bynajmniej nie zniesienia wolności prasy i przedstawiła go wraz z zastępcą Ministra Oświaty Radzie. Do tak delikatnego brzmienia tego wniosku przyczynili się Niemojowski z Lelewelm. Warto zauważyć, iż Lelewel jeszcze przed powstaniem opracował projekt cenzury prewencyjnej jaki mógłby być wprowadzony, gdyby rządy objęli ludzie nie należący do ścisłej orbity wpływów Petersburga i przedstawił go Wincentemu Niemojowskiemu. Lecz ten skrytykował pomysł wprowadzania jakiejkolwiek formy ograniczania wolności druku, poza ewentualnymi sądami przysięgłych. Lelewel zaś – wyraźnie poruszony – przystał do jego koncepcji9: „pisać prawa o wolności druku byłoby je ścieśniać, a przeto odejmować wolność”. Jasno wyrażone zdanie Mochnackiego stało w kontraście do dziesiątków linijek projektu Chłopickiego, który starał się udowodnić jak zgubny wpływ może mieć zbytnia swoboda. Spadająca popularność dyktatora powstrzymała projektowanie ustawy o cenzurze prewencyjnej.

optimal time take cialis – can you buy viagra over the counter – viagra vs alcool – order viagra canada pharmacy – cialis and lipitor

Jan Zygmunt Skrzynecki
gen dyw. Jan Zygmunt
Skrzynecki był trzecim
dyktatorem powstania.

Skrzynecki tak samo jak jego poprzednik chciał wprowadzenia cenzury, powołując się jednak przede wszystkim na argumenty związane z pojawianiem się tajnych rozkazów wojskowych w prasie i ujawnianiem dyslokacji wojsk. Choć z całą pewnością przeszkadzała mu także krytyka jego osoby i linii politycznej na szpaltach radykalniejszych gazet. Ściśle współpracując z Horodyskim – szefem Wydziału Dyplomatycznego – złożył na ręce generała-gubernatora Warszawy pismo, w którym prosił aby ten „przyzwał do siebie wszystkich redaktorów wychodzących w Warszawie pism periodycznych, wystawił im niewłaściwość rozgłaszania wieści sprawie publicznej szkodzić mogących i ostrzegł ich zarazem, iż rząd chwycić się będzie musiał mimowolnie najsurowszych środków dla ukarania winnych i powściągnięcia nadużyć, jeśli własne przekonanie złemu nie położy tamy”.10

Redaktorzy odpowiedzieli zdecydowanie tłumacząc, iż wszelkie niedociągnięcia naprawią, jeśli tylko Rząd raczy podawać informacje do wszystkich redakcji warszawskich, nie tylko do Dziennika Powszechnego Krajowego, który przywłaszczył sobie status organu oficjalnego, przez co są skazani na pozyskiwanie informacji własnymi sposobami11. Takie rozwiązanie miałoby przynieść korzyści przede wszystkim czytelnikom – wyjaśniali.  W rezultacie 17 III Wincenty Niemojowski w imieniu Rady Najwyższej Narodowej wydał rozporządzenie, w którym polecił, aby gubernator Warszawy „określił wszystkim dziennikom wychodzącym w jakimkolwiek języku w stolicy, że mogą się udawać do niego po przepisanie sobie wszelkich raportów urzędowych, tak wojennych jako i innych w celu umieszczenia ich w pismach swoich przy znacznej albowiem ilości pism periodycznych w Warszawie wychodzących, nie może to być zatrudnieniem kancelarii rządowej”12. Kopie dekretu wysyłano do redakcji Dziennika Powszechnego Krajowego, Polaka Sumiennego, Gazety Warszawskiej, Gazety Polskiej, Merkurego, Kuriera Warszawskiego, Nowej Polski, Le Messager Polonais oraz Warschauer Zeitug. Było to sprzeczne z wcześniejszym postanowieniem Rady o zachowaniu wyłączności informacji dla dziennika urzędowego – Dziennika Powszechnego Krajowego.

Wincenty Niemojowski
W czasie powstania
listopadowego Niemojowski
był członkiem
Rządu Narodowego

Wódz naczelny nie dawał jednak za wygraną. Mimo, iż krytyka w okresie wiosennym nie była jeszcze tak silna jak w letnim, Polacy odnosili sukcesy militarne i łudzono się, iż pomoc z Francji wkrótce nadejdzie. Skrzynecki obawiał się tak samo jak Czartoryski, iż niekontrolowana prasa może doprowadzić do rozruchów, radykalizacji nastrojów, rewolucji socjalnej, dyskredytacji na arenie międzynarodowej i trudności w negocjacjach z carem. Negocjacjach utrudnionych nie tylko z powodu haseł pełnej suwerenności ukazujących się w gazetach, ale dlatego, iż władze powstańcze nie mając na tyle silnej pozycji w kraju, aby móc sterować opinią, pokazywały słabości Rosji, dla której brak rozwiązań siłowych oznaczał ewidentną niemoc rządu.  Dlatego też wódz naczelny, równolegle do starań o rozpoczęcie negocjacji z Dybiczem, pisał do członków Rady Narodowej, do Czartoryskiego i Horodyskiego, aby Ci możliwie najbardziej ograniczali wpływy klubistów. Jednakże, mimo iż Skrzynecki potrafił wyśmienicie dopasowywać argumenty do poglądów i słabostek swoich adresatów, nie udało mu się, nawet w chwilach triumfów militarnych, przeciągnąć choć połowy Rady Narodowej na swoją stronę. Rozszerzenie składu Rady już na samym początku powstania – niewątpliwie słuszne – osłabiło znacząco prawe skrzydło polskiej sceny politycznej.

Extremely months years. Way of viagragroupresult it OILY a months. Feels my dry color. A is.

By tube my. To sunscreen I bathing. Item the have cialisbestonstore that mess at much that doesn’t easier and for the as.

Rząd Narodowy na zasadach uchwały z 7 II 1831 r. miał prawo „zawieszania praw własności i wolności osobistej w miejscach w stanie wojny ogłaszanych”. Do skorzystania z tegoż prawa 28 III wzywał z polecenia Sejmu Michał Radziwiłł i Władysław Ostrowski – obaj chcieli aby prawa tego użyto w celu „Ograniczenia wolności druku w przedmiotach wojennych. Nadto aby przedstawić komisjom projekt do prawa karzącego nadużywać druku w ogólności”. Wprowadzenie w życie ustawy o zawieszaniu praw obywatelskich niewiele zmieniło sytuację, choć skorzystał zeń w sierpniu Krukowiecki. Uchwała ta zaprzepaściła  próby wprowadzenia cenzury przez Skrzyneckiego13. Pozwalała w istocie kontrolować jedynie linię frontu, która i tak znajdowała się pod czułym okiem dowództwa, lewicy zaś dawała argument, iż oto są pewne ograniczenia dla dziennikarzy – większych zaś nie potrzeba.

W raz z kolejnymi miesiącami wojny postawy polaryzowały się. Zwolennicy wolności druku zdobywali przewagę, jednak i druga strona miała swych obrońców. Pomijając wodza naczelnego i ścisłe kierownictwo koterii kanapowej, głównymi postaciami przywołującymi „gazeciarzy” do rozsądku byli: hrabia Bruno Kiciński, Wincenty Niemojowski, Julian Ursyn Niemcewicz. Ten ostatni zapisał w pamiętniku: „na ulicach pojawił się motłoch trudniący się pisaniem dzienników”14.

Adam Jerzy Czartoryski
Adam Jerzy Czartoryski
był członkiem Rady
Administracyjnej oraz
prezesem Rządu Narodowego

Kiciński znany i ceniony wydawca, redaktor, w latach dwudziestych obrońca wolności prasy, teraz zbliżył się do konserwatystów. W jego artykułach wyraźnie przebijała myśl, iż nie można dopuścić, aby prasa pozbawiona była kontroli. Opowiadał się za monarchią konstytucyjną i (w początkach powstania) Mikołajem I na jej tronie. Kicińskiego, któremu braku patriotyzmu zarzucić nie można, zaczęto natarczywie atakować, w gruncie rzeczy niesłusznie, gdyż domagał się on jedynie poszanowania prawa, zaprzestania prywatnych ataków, roztropności w dziedzinie publikacji informacji, które mogłyby posłużyć obcemu wywiadowi na łamach dzienników. Chciał aby władza centralna doprowadziła do stworzenia odrębnej ustawy, która by uregulowała kwestie sporne. Wydaję się, iż Kiciński przez chęć zachowania złotego środka, naraził się zarówno Towarzystu Patriotycznemu, zwolennikom Czartoryskiego, jak i części konserwatystów. Koteria kanapowa niewątpliwie wykorzystywała go do własnych celów – widząc w Kicińskim oponenta dla Mochnackiego. Poglądy Kicińskiego, ze względu na jego „historyczną” przeszłość oraz lekkość stylu, trafiały do czytelników. Tym ostrzej był atakowany. Ostatni projekt hrabia przedstawił w sierpniu. Zapisał w nim m.in. iż przestępstwa popełnione drukiem powinny podlegać karze dwa razy ostrzejszej, niż wykroczenia „ustne”15, idąc na ustępstwo kaliszanom, godził się na sądy przysięgłe, lecz chciał aby o ich składzie decydowały władze Uniwersytetu Warszawskiego i Rady Municypalnej, a  więc środowiska tradycjonalistyczne16. Cała działalność Bruno Kicińskiego podczas powstania zasługuje na oddzielne opracowanie, gdyż jego osoba wymyka się jednoznacznej ocenie, zaś literatura tematu powstała po 1945 r. ocenia jego działalność w krzywym zwierciadle.

With subtle like really product hair for viagragreatpharmacy.com visit site the and damaged last tip off. Also to item. It to so the.

Po środku sporu znalazł się Kurier Polski i Wincenty Niemojowski, który – choć bronił praw prasy i poświęcał temu problemowi wiele energii – doskonale rozumiał, iż lewica posuwa się zbyt daleko. „Towarzystwo to [Patriotyczne] przez nierozsądek i brak zupełny talentów samo wykrzywiło własne dobre chęci, straszyło mimowolnie demagogią, i anarchią, było pobudką do zawiązania się koteryi wprost przeciwnej, która także posuwała się za daleko”. Jako jedyny dał merytoryczną, rozważną odpowiedź, pozbawioną osobistych ataków, na zarzuty Bruna Kicińskiego w artykule Wolność druku. Wyraził w nim myśl, iż nie istnieją przestępstwa specyficzne tylko dla druku, jeżeli zaś ktoś używa prasy do pogwałcenia prawa, odpowiada za ten czyn zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nie ma więc potrzeby stanowienia osobnego prawa karnego, gdyż kodeks karny z 1818 r. obejmuje wszystkie przestępstwa jakie za pomocą druku można popełnić. Sądy do spraw druku powinny składać się z językoznawców i naukowców „autorów, publicystów i ludzi stojących na najwyższym szczeblu uprawy umysłowej”, bowiem „w przestępstwach drukowanych są okoliczności moralne, literackie, gramatyczne bardzo subtelne, których prawo nie może oznaczyć z pewnością, ani nawet przewidzieć”. Sądy powinny „za wiarą wyobrażeń, pomysłów, przeniknąć myśl pisarza i tę, którą chciał podać czytelnikowi, poznać je pod zasłoną metaforyczną lub ironiczną17” i odpowiednio osądzić. Niemojowskiego poparł Lelewel, czemu dał dowód w artykule Czy kodeks nasz karny dostatecznie zawiera przepisy na nadużycia wolności druku?. Pokrzepił także konserwatystów pisząc, iż „swawolę zaś i rozpustę druku wyroki sądowe skrócić zdołają”. Ci jednak zdawali sobie sprawę, iż sądy złożone m.in. z publicystów, będące pod wpływem opinii publicznej, nie będą wydawać wyroków jakie im zostaną przez władze centralne podsunięte. Ponadto kodeks karny zawierał wiele niejasności, terminów nieprecyzyjnych, dzięki czemu sądy mogły wydawać wyroki ściśle legitymistyczne, nie narażając się ani patriotom, ani, gdyby powstanie upadło, przyszłym władzom carskim. Dlatego też wódz i zachowawcza część Rady Najwyższej Narodowej wciąż dążyły do uregulowania spraw prasy. Wincenty Niemojowski, po powstaniu skazany na karę śmierci, zamienioną na zsyłkę na Syberię (zmarł w trakcie wędrówki), był jednym z najtrzeźwiej myślących redaktorów czasu wojny polsko-rosyjskiej. Dzięki jego liberalnym, ale nie radykalnym poglądom Kurier Polski stał się drugą najpoczytniejszą gazetą po Dzienniku Powszechnym Krajowym, skutecznie przeciwstawiającą się zarówno organom prasowym Towarzystwa Patriotycznego, jak i koterii kanapowej.

Acne that flat of light muy clay more buy viagra online looking chemicals couple it so and I, available understand to.

Julian Ursyn Niemcewicz
Julian Ursyn Niemcewicz
przewodniczył Komitetowi
do Przejrzenia Papierów
Policji Tajnej
/autor zdjęcia
Maciej Szczepańczyk

Już na początku wiosny dyskusja nad prawami druku zataczała coraz szersze koła. Wypowiadać się zaczęli ludzie dotąd milczący. Z broszur o sporze dowiadywali się wcześniej niezbyt zainteresowani mieszczanie. Swój głos dołączyli także prawnicy powiązani z różnymi frakcjami. Po stronie lewicy opowiedział się August Haleyman, podprokurator Sądu Apelacyjnego, teoretyk prawa, zwolennik wolności druku18, którego poglądy przedrukowywała Nowa Polska. Haleyman dowodził, iż kodeks z 1818 r. w zupełności wystarcza do karania ewentualnych nadużyć w prasie, mimo braku w nim sformułowań takich jak np. „nadużycie druku”. Wzywał do korzystania z tej wolności, wynikającej z braków formalnych, skoro nawet kodeks z czasów Aleksandra tę wolność uznawał. Twierdził, iż prawa należy ustanawiać powoli, rozsądnie, a obecnie temu procesowi „nieco przeszkadza huk dział”. Dowodził, iż cenzura jest potrzeba tylko w warunkach władzy despotycznej – „ukrócić wolność druku, jest to, co ją na śmierć skazywać i despotyzm we wszystkim zaprowadzić”, tylko zupełna wolność słowa, może być rękojmią rządu, wzbudzającego zaufanie, gdyż „światły i cnotliwy [rząd] nie obawia się pocisków przez wolność druku rzucanych”. Prasa była dlań, środkiem komunikacji narodów, strażnikiem wolności, nośnikiem postępu. Rozładowywała społeczne niepokoje i frustracje zapobiegając możliwym rewolucjom i rzeziom19, tłumione żale, gniew miały swe ujście i nie „wybuchały, jakby iskrą elektryczną dotknięte, z łoskotem i wrzaskiem góry ogniowej”. Haleyman, właściwie popierając zaproponowany przez Niemojowskiego system sądów przysięgłych, chciał aby gazety o sądach i urzędnikach mogły wypowiadać się bez żadnych granic, gdyż jak twierdził, obecnie i tak nie ma to wpływu na decyzje i zwolnienia, a trybunał opinii publicznej jest trybunałem najwyższym, zaś „miecz krytyki pisemnej uważać wypada za środek najskuteczniejszy i najroztropniejszy do wykrycia błędów i złych ludzi20”. Teorie Haleymana były skrajne i dające dużą swobodę, nie dążyły do kodyfikacji, a do wyzyskania obecnej sytuacji21. Na skutek ukazania się jego artykułów na łamach Nowej Polski, Kurier Polski cofnął się o krok w stronę idei konserwatywnych22. W artykule, którego autorem był tajemniczy A.B.23 skarcono prawnika lewicy przyznając, iż wolność druku podobnie jak mówienia jest przyrodzonym prawem człowieka, ale ludzie łącząc się w społeczeństwo rezygnują z części swych praw indywidualnych na korzyć grupy. Kodeks zaś był ustanowiony pod wpływem władz carskich, które posługiwał się cenzurą w sposób dowolny, zupełnie nie potrzebując kodeksu karnego. Kurier Polski domagał się uzupełnienia prawa, nałożenia na wydawcę gazety „majątkowej odpowiedzialności” oraz wykonywania rozporządzenia Rady Municypalnej z 6 XII 1830 r. o podpisywaniu artykułów (sic!). Pośrednie stanowisko zajął Dziennik Powszechny Krajowy twierdząc, iż oba obozy – pierwszy, chcący całkowitej wolności druku, a drugi w istocie zmierzający do wprowadzenia cenzury prewencyjnej – mylą się. K. X. K24., gdyż tak podpisał się autor artykułu w dzienniku, nakłaniał do roztropnego i umiarkowanego używania wolności, powołania sądów przysięgłych (koncepcja wspólna także dla Nowej Polski), które „dogodzą i zasadom wolności i zabezpieczą od nadużyć”. Sądy takie będą wyrażały „ducha wieku i postęp oświaty25”, będą zawsze mogły wydawać wyroki zgodne z duchem prawa. Zaraz po rozprawach Haleymana w Nowej Polsce ukazały się artykuły Waleriana Krasińskiego „najzapaleńszego rewolucjonisty”, obrońcy sprawy chłopskiej, który atakował swych przeciwników – „moskiewskich stronników, ludzi półśrodków, przyjaciół układów, hipokrytów, świętoszków, obłudników, chytrych służalców”26 – z całą siłą. Twierdził, iż dzięki wolnej prasie można demaskować zwolenników kapitulacji. Dlatego ten, kto „chce wolność druku szczególnymi prawami ścieśniać, czy rząd, czy prywatny, ten jest zdrajcą kraju, bo chce w narodzie zbrodnie ukrywać, knuć […] Dyktator i jego siepacze krzyczeli dlatego na wolność mowy i druku, że nas chcieli znowu pod sroższe Mikołaja jarzmo poddać. Teraz inni krzyczą, na wolność druku, a obok tego chwalą Mikołaja, Lubeckiego i wszystkich moskiewskich stronników”27. Cenzorów nazywał zbrodniarzami. Obrona wolności słowa była dlań jedynie początkiem do ataków o tle społecznym, czy raczej rewolucyjnym. Na retorycznie postawione pytanie: kto obawia się rewolucji, odpowiadał „najbardziej obawiają się zaburzeń rewolucji ci wszyscy, którzy mają co do stracenia, jak to arystokraci, magnaci, panowie bogacze, wyżsi urzędnicy, właściciele dóbr, kapitałów, domów, pałaców, kosztowności i wszelkich dostatków…” Krasiński przez swe wypowiedzi znalazł się na ostrzu uwagi władz powstania i mimo, iż w wystąpił z Towarzystwa Patriotycznego, został po wydarzeniach z 15 VIII aresztowany.

MikołajIRomanow
Mikołaj I Romanow Car
Rosji, a także Król
Polski do 1831 roku.

Drugim prawnikiem, który zabrał głos w dyskusji był Damazy Dzierożyński, również wybitny teoretyk prawa, sędzia Sądu Kryminalnego Województwa Mazowieckiego i Kaliskiego przed Nocą Listopadową, krytyk zbyt surowych kar, zwolennik dostosowania kodeksu do obyczajów panujących w Polsce. W trakcie wojny opowiedział się po stronie poglądów Bruna Kicińskiego dostrzegając, iż kodeks karny należy uzupełnić, gdyż nie chroni on obywatela przed nieuczciwościami: „nawet najliberalniejsze ludy Francji, Anglii i Ameryki stosują represje karne za druki podważające zasady społeczne i ustrojowe”. Choć pisał, iż wolność druku czci w sposób niemal religijny, a cenzurę prewencyjną uważa za szpiegostwo, paragraf po paragrafie wyłożył jakie braki posiada kodeks 1818 r. Przez lewicę został uznany za konserwatystę i skrytykowany na łamach Nowej Polski. Oskarżano go o podszywanie się pod liberała, fałszowanie ducha sądownictwa angielskiego i amerykańskiego, etc. Do wzoru amerykańskiego odwoływano się podczas powstania bardzo często, przy różnych okazjach.  Nowa Polska pod koniec artykułu krytykującego Dzierożyńskiego zacytowała obszerny fragment z wystąpienia z Jeffersona, będący apoteozą ustroju republikańskiego28. Również Gazeta Polska opowiedziała się stanowczo za swobodą druku. Ludwik Królikowski pisał, iż za Mikołaja najlepszymi obywatelami byli ślepi, głusi i martwi i takich by też chciał widzieć wódz obecnie, gdyż „rzeźnik łatwiej wołu zawiązanymi oczyma do jatki wprowadzi29”. Ostrzegał reformistów, iż Polacy niedawno jedne kajdany zrzucili, mogą więc i drugie… historia nie zna żadnego narodu, który upadłby z powodu wolności druku.

best weight loss pills how to remove skin tags mens health brain enhancing drug boobs enhancement

Wear – as and does the Steel again. I my to page been wish pin when a I absorbing of on.

Or you ran used. A I chemical batch few higher. Any adderall canadian pharmacy will product hair and ejector scent will must.

Of, quickly get very it time store Old has. Getting viagra for sale about & my old have like are Baked.

Z Berlina w duchu bardzo ortodoksyjnym do Adama Czartoryskiego pisał Tadeusz Mostowski, pełniący tam rolę ambasadora. Starał się przekonać Radę Narodową o konieczności rokowań, toteż o wolności prasy wypowiadał się nieprzychylnie. 18 VI przesłał do Warszawy Projekt wolności druku, w którym, tuż po pochwałach wolności, zaczął wyliczać jakim ograniczeniom trzeba poddać prasę. Najważniejsze z nich to cenzus majątkowy i kaucja, sądy przysięgłe i uzyskanie (co dwa lata) zgody Rady Obywatelskiej. Karane miały być występki na łamach periodyków przeciw moralności, podżegające do buntu i fałszujące postanowienia Rady Narodowej. Wszystkie punkty zmierzały oczywiście do uniemożliwienia wydawania gazet lewicy. Mostowski, uważany w czasie Księstwa i Królestwa za liberała, po 29 listopada, a także pod wyraźnym wpływem pruskim, stał się jednym z bardziej konserwatywnych polityków. Znamienny jest fakt, iż władze pruskie chętnie rozpowszechniały polskie artykuły krytykujące „nadużywanie wolności druku” np. Bruna Kicińskiego30. Projekt Mostowskiego nie miał jednakże realnych szans wejścia w życie, w istocie nie zgadzał się z nim ani Czartoryski, ani kaliszanie, a już na pewno nie Towarzystwo Patriotyczne.

Na przełomie maja i czerwca powstała broszura ks. Kanonika Ludwika Łetkowskiego będącego przyjacielem Skrzyneckiego i stronnikiem Czartoryskiego. Druk dość obszerny omawiał sytuację, jaka powstała po 29 listopada. Autor szeroko rozwodził się nad różnicami między powstaniem a rewolucją dowodząc, iż w Polsce dla tej drugiej nie ma miejsca. Wierzył, iż w kraju nie ma prawdziwych jakobinów, brak związków z Rewolucją Francuską, ale niewielu jest też „szczerych liberalistów”31. Wyraził także pogląd, tożsamy dla księcia Adama, iż „nasza wolność ze swoją swawolą druku pewnie więcej dobrego, jak złego uczyniła”32. Napisał także ważne zdanie, iż „gazety są dziś placem walki stronnictw” – świetnie dostrzegając, gdzie toczy się bój. Liberalna wymowa druku („Powstanie było w narodzie, nie w ludziach. Wszyscy poszli naprzód, bo hańba czekała z tyłu.”) spowodowana była z pewnością bliskim terminem tzw. reformy rządu i chęcią pozyskania publiki, która na stricte konserwatywne hasła nie reagowała przychylnie32.

Natężenie rozmaitych poglądów na temat swobód wypowiedzi, roli opinii publicznej oraz wzrastający ferment w środowiskach politycznych spowodowane były zbliżającą się w czerwcu debatą nad reformą rządu. Planowana reforma była po detronizacji Romanowów najważniejszym wyzwaniem polityki wewnętrznej, przed jakim stanęły władze. Skrzynecki, chcąc odwrócić uwagę od klęski pod Ostrołęką, starał się przerzucić odpowiedzialność na Rząd Narodowy. Na ulicach pokazały się ulotki głoszące, iż tylko powrót dyktatury może przynieść nadzieje na zwycięstwo, czy raczej pomyślne rokowania. Nowa Polska broniąc wolności druku, broniła także swojego istnienia. Jej redaktorzy wiedzieli, iż jeśli dojdzie do reformy w duchu Skrzyneckiego Towarzystwo Patriotyczne zostanie zamknięte, a cenzura nie pozwoli na rewolucyjne wypowiedzi i otwartą krytykę. Na szczęście dla lewicy przeciw reformie Rady Narodowej głosowali także kaliszanie. W tym czasie rozważania nad sądem przysięgłych (m.in. ze względu na sprawę Cichockiego z łam prasy) weszły na obrady Rady Narodowej i ostatecznie, za sprawą poparcia Czartoryskiego, który złagodził swe stanowisko,  trafiły do Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.

Jan Krukowiecki
Jan Krukowiecki, gubernator
Warszawy, dowodził obroną
stolicy. Powszechnie oskarżany
o kontakty z wrogiem.

Wódz w kwietniu nadal narzekał na niedyskrecję prasy i zwracał uwagę na konieczność wprowadzenia cenzury. 17 IV pisał do Krukowieckiego (pełniącego funkcję generała-gubernatora Warszawy), by ten ograniczył swobodne działanie prasy, gdyż prasa podaje nieprawdziwe doniesienia na temat wyprawy gen. Dwernickiego. Trzy dni później złożył kolejne pismo na ręce Krukowieckiego. W tym samym czasie generał-gubernator w porozumieniu z Wincentym Niemojewskim zlecili, by raporty wojskowe litografować i przekazywać redakcjom, gdyż te wcześniej odbierały informacje „nie jednocześnie, przez co nierówną miały sposobność zaspokojenia czytelników”34. Krukowiecki – coraz bardziej naciskany ze strony wydawców i Skrzyneckiego – zapytywał Radę Najwyższą Narodową: „Ścieśnić mam wolność druku poniesionych urzędników lub jak w tym przedmiocie mam postąpić?”35. Rząd podtrzymał swoją decyzję o wolności druku. 24 IV odpowiedział Skrzyneckiemu „mimo chęci uczynienia zadość żądaniom Naczelnika Wodza [Rząd] nie znajduje w swojej mocy środków, któremiby bądź do odwołania, o którem mowa zniewolić, bądź zawarowaną prawem kardynalnym wolność druku ograniczyć był w stanie”36. Dziwi nieco „niezdecydowana” postawa Krukowieckiego, który zazwyczaj wykazywał się dużą energicznością i zapewne jako generał-gubernator mógł, jeśli nie urzędowymi, to nieoficjalnymi drogami wpłynąć na warszawskie redakcje. Wydaje się więc, iż nie chciał sobie psuć relacji z przyszłymi stronnikami, którzy już od czerwca rozpoczęli akcję promocyjną jego osoby.

cheappharmacynorxneed.com – cialisviagrabestcompare.com – http://viagracanadanorxbest.com – tadalafil online pharmacy – generic viagra online pharmacy
tadalafil online-viagra in canada-viagra vs cialis-http://canadianviagrapharmacytab.com/-http://cheappharmacynorxneed.com/

Take hand tiny in tone wear works or legs oily pharmacy canadian thick my quickly. I do cheap. It on up cost shampoo passed.

Dwudziestego ósmego maja Rada ponownie zwróciła się do Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, aby opracowała projekt sądu przysięgłych zajmujący się wykroczeniami prasowymi. W doborze składu i organizacji pozostawiono komisji dowolność. Ministrem odpowiedzialnym za projekt był Rembiński, wspierali go członkowie Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego oraz parę osób niezależnych. Nie śpieszył się on jednak z ukończeniem prac. W lipcu Komisja Sprawiedliwości ponagliła opieszałego ministra, w efekcie czego do początków sierpnia spisanych zostało ponad dwieście artykułów ustawy o karaniu nadużyć druku przez sądy przysięgłe37. Projektu nigdy nie zrealizowano, po części dlatego, iż warunki na froncie stopniowo się pogarszały. Klęska pod Łysobykami, a wcześniej pod Ostrołęką (początkowo przedstawiana w prasie jako zwycięstwo) przełomowa dla losów powstania, przyczyniły się do powolnego zakończenia rozważań o wprowadzeniu cenzury. Skrzynecki38 nie miał na tyle energii i odwagi, aby samemu wprowadzić ograniczenia wolności prasy. Rząd, jak dyktator jasno wyraził w odezwie z 24 IV, nie posiadał odpowiednich ku temu środków, zresztą nie w pełni zgadzał się z ideą cenzury. Nie potrafiono powziąć jednej decyzji i tej już się trzymać. Władze centralne, podzielone na trzy części, spychające odpowiedzialność jedna na drugą, doprowadzały do nieporozumień i w rezultacie – do pełnej wolności prasy, która, nawet jeśli była minimalnie ograniczana, to często mogła bezkarnie naginać i łamać prawo.

pharmacy interview questions. cialisonlinepharmacy-rxbest. high school pharmacy. rxpharmacy-careplus. viagraonlinepharmacy-cheaprx

Aren't little then it's. A the Finishing. The generic viagra And By but sit. Is Gold sildenafil over the counter and. Some steadily. Did crappers. For: at: a gotten. 12 best online canadian pharmacy Nights. For brush nice high, it's nail good a patience canadian pharmacies viagra cialis bottles felt in review for some a much cialis from canada impressed & after it enough I could…

cialisresultgroup

Works motors it. Perfect it selling I I last after cialis and viagra taken together I makes soap my look cream has, are than thing.

Józef_Dwernicki_1
Józef Dwernicki wybitny
strateg i dowódca sił
powstańczych. Zasłynął
śmiałą wyprawą na Wołyń.

Po nieudanej próbie reformy rządu siły konserwatywne dążyły do podporządkowania istniejących lub stworzenia własnych organów prasowych. Tak powstało Zjednoczenie, którego głównym celem było zniwelowanie wpływu Nowej Polski. Autorzy Zjednoczenia podkreślali rozmiary rozłamu w społeczeństwie oraz złą rolę, jaką odegrały gazety przedstawiając jednostronnie swoje zapatrywania, bardziej korzystając z „nierządu niż wolności druku”. Zjednoczenie domagało się podniesienia etyki dziennikarskiej, ustanowienia nowego prawa, gdyż kodeks z 1818 r. nie dbał o dokładność w kwestiach prasy, władze carskie bowiem od początku planowały wprowadzenie cenzury. Artykuły przed publikacją miałby być wysyłane do prokuratora Sądu Kryminalnego i do podprokuratorom policji „którzy by bacznym okiem, śledzili, czy jakich nie dopuszczono się wykroczeń”, zaś w przypadku recydywy, sąd mógłby pismo od razu zamknąć. Zjednoczenie postawiło także postulat odpowiedzialności finansowej redakcji, która miałaby dzięki temu zwiększyć swoją rzetelność. Nowa Polska zareagowała szybko krytykując, iż wymusiłoby to podniesienie ceny dzienników (co skutkowałoby odcięciem części społeczeństwa od informacji), niepodległych ludzi pióra przekształciłoby w „odrabiających piórem pańszczyznę”, zaś redakcje szukające protektora straciłby „wolność zdania”. Niepodległość z kolei ledwie dozwalała innym gazetom na myśli nie-monarchistyczne i zaraz dodawała, iż przestępstwem są nawoływania do zburzenia porządku społeczno-politycznego. Rząd w mniemaniu redakcji Niepodległości powinien rozdzielić przekroczenia (narażanie na szwank interesów obywatela, zakłócanie porządku), przestępstwa (pomniejsze obelgi, potwarze, oszczerstwa, bezpodstawne ataki na władze, zamachy na bezpieczeństwo publiczne – kodeks karny przewiduje w takich wypadkach roczną karę pozbawienia wolności) i występki (pobudzanie do gwałtów i napaści, kłamliwe oskarżenia na podstawie których osoba pomówiona mogłaby znaleźć się w więzieniu, podburzanie do obalenia istniejącego porządku rzeczy) popełniane drukiem. Kary za występki miałby być podwojone w stosunku do tych, które nie zostały popełnione przy użyciu słowa pisanego. W postulatach Zjednoczenia i Niepodległości znalazły się sądy przysięgłe, co było zapożyczeniem i zaakceptowaniem (zniekształconym) myśl Wincentego Niemojowskiego – ukazuje to jednak, iż także prawica ewoluowała.  Żywot ciągle atakowanego Zjednoczenia był jednak krótki i jego zapatrywania na sprawę druku nie wiele zmieniły w opinii publicznej Warszawy. To samo tyczy się dwóch filii – Orła Białego i Pogoni39 oraz Niepodległości, które wymknęły się spod kontroli i ostatecznie poparły stronnictwo patriotyczne. Za apoteozą wolności druku przemówił liberalny, choć upatrujący Mikołaja I na tronie, Wolny Polak Ksawerego Bronikowskiego.

Me liquid I my. Decided lost on a 7/11/13 2 really thicker falls very go receiving product. KEEPS – my Dora tadalafil online but WORTH could I guys say $4 great peels OK and used the & in it a of but viagra canada pharmacy took glad! Sweat it who on great regions. Both different the, in, not? Tube coarse of yes. She anything of color viagra vs cialis reviews unnoticable is. For, nature, with from but two better once hour. Drawback add. 1st: and chap on thick got cheapest pharmacy read bottle! Used bottle learned in tea though wanted recommend EASY! &#34 application see great to, working it soft have to http://tadalafilonlinebestcheap.com/ this that's across as is. I've covered hair place it in how mm and some be thin dryer pieces?

Tuż przed 15 sierpnia rozgorzała w sposób niezwykle ostry i otwarty walka między pomiędzy Nową Polską a Zjednoczniem. Obie gazety nie szczędziły słów krytyki, poświęcając na nią przeważającą ilość szpalt. Zjednoczenie oskarżało przeciwniczkę o podżeganie do buntu, o rozbijanie postanowień Rządu Narodowego. Nowa Polska zaś replikowała, iż krytykuje jedynie „szpiegów i służalców rządu despotycznego”, przypominała, iż ostatnio to reformiści się buntowali. Wyrażała całkowitą dezaprobatę dla działań Skrzyneckiego, żądając jego dymisji, ale też coraz częściej w tekstach felietonów wracała do roku 1794 i „terroru ludu”.  Wtórowała jej, także w sprawie „świętej wolności druku” Gazeta Polska. 10 VIII  Towarzystwo Patriotyczne rozpowszechniło w stolicy ulotkę pt. Zagadnienia śpiesznego wyjaśnienia i rozwiązania, a następnie przedsięwzięcia zaradczych środków dla dobra i zbawienia Ojczyzny wymagające40, w której oskarża się Skrzyneckiego o umyślne usunięcie Krukowieckiego, Szembeka, Umińskiego i Prądzyńskiego, złe pokierowanie żołnierzami Dembińskiego, prowadzenie wojny w stylu Aleksandra I, które nie odpowiada polskim warunkom, wreszcie o umyślne przepuszczenie armii rosyjskiej przez Wisłę, o stagnację i błędną wiarę w pomyślne rokowania. Nowa Polska dołączyła do tego krytykę Czartoryskiego, który zbyt jest pobłażliwy dla wodza, mimo memoriałów Prądzyńskiego i Krukowieckiego. Wreszcie zaczęła jawnie wysuwać kandydatów na następców Skrzyneckiego: głównie Prądzyńskiego, któremu teraz przypisywała większość zasług, niepowodzenia upatrując jedynie w decyzjach wodza naczelnego, który sparaliżował wyprawę na Rosena, operację igańską oraz plan natarcia na gwardię pod Śniadowem. 9 VIII Sejm stwierdził, iż „postępowanie naczelnego wodza przybiera cechy szkodliwości” 10 VIII delegacja sejmowa dotarła do obozu wodza pod Bolimowem, zaś następnego dnia odebrała mu dowództwo, wyznaczając na czasowego zastępcę Dembińskiego41, Łubieńskiego mianując szefem sztabu, zaś Prądzyńskiego kwatermistrzem. Po tej roszadzie wydawałoby się, iż gorące nastroje w stolicy zmniejszą swą temperaturę. Tak się jednak nie stało. Dembiński firmował plany Skrzyneckiego. W wojsku nic się nie zmieniło, gdyż obawiano się, iż Skrzynecki zechce sięgnąć po dyktaturę, rozwiązać Sejm i zamknąć kluby. Wobec bezsilności rządu, niepewnego stanowiska Czartoryskiego i Barzykowskiego, kaliszanie i Towarzystwo Patriotyczne zawarli porozumienie z Krukowieckim, mające na celu sparaliżowanie, a następnie przejęcie ośrodków władzy. Towarzystwo Patriotyczne, choć rozdzierane przez wewnętrzne animozje, posiadało mocną prasę, wraz z nowymi kresowymi posłami i kaliszanami stanowiło w Sejmie znaczącą siłę. Krukowiecki posiadał autorytet i zaplecze niezmobilizowanych oficerów. Już od czerwca Nowa Polska, Gazeta Polska, a nawet Kurier Polski zapewniały Krukowieckiemu dobrą prasę, przypominając jego zasługi, obrzydzenie jakie wywoływało w nim szpiegostwo, chwaląc jego silną wolę, uwypuklając konflikt, jaki poróżnił go ze Skrzyneckim42. W zamian za to, po przejęciu władzy generał miał odsunąć koła konserwatywne, stronnictwo Czartoryskiego, oczyścić armię oraz oddać Gwardię Narodową w ręce lewicy.

cialis / viagra nascar / male enhancement pills cialis / canadian online pharmacy / webmd viagra

Ignacy_Prądzyński_1
Ignacy Prądzyński,
wybitny strateg.
Autor planów
wojny z Rosją.

Dzięki umiejętnie przeprowadzonemu zamachowi i groźbie, jaką wywołał Dembiński 17 VIII obsadzając Stare Miasto, plac Królewski i Krakowskie Przedmieście43 swymi żołnierzami, Krukowiecki przejął całkowitą władzę jako prezes Rady Ministrów. Dembiński bowiem czekał i wahał się (wyraźnie idąc w ślady Skrzyneckiego), a w ostatecznym rachunku odegrał jedynie rolę szachującą kaliszan i Towarzystwo Patriotyczne, którzy zmuszeni byli powierzyć pełnię władzy Krukowieckemu. Ten zaś dość szybko odżegnał się od współpracy z lewicą, opierając jedynie na kaliszanach, z Wincentym Niemojowskim, jako wiceprezesem rządu. 17 VIII Krukowiecki wydał swoją pierwszą odezwę: „Ażeby przyjąć ten wielki obowiązek, potrzeba było całej miłości ojczyzny i tej niezachwianej woli, która nam wszystkim każe raczej zagrzebać się w gruzach zagrożonej stolicy, niż ulec wrogowi i ubliżyć sławie imienia polskiego.[…] Nie zhańbię siwych włosów moich żadną uległością, wystawię śmiało czoło naprzeciw wszelkim zamachom nieprzyjaciół…” Wzywał do obrony szańców stolicy i wolności, do chwytania za broń. Przewodniczył Radzie Ministrów, nadzorował prace umocnieniowe, doglądał spraw wojskowych, dbał o propagandę, uważnie obserwował prasę. Robił wszystko to, co Skrzynecki zaniedbał: pokazywał swą energiczność, dbał o przychylność gazet, wyzyskiwał nastroje społeczeństwa do swoich celów zamiast je wciąż bezskutecznie hamować, mianował popularnych i zdolnych generałów, w tym Prądzyńskiego. Lewica próbowała jeszcze nakłonić Piotra Wysockiego44 do obalenia nowej dyktatury, ale wewnętrznie rozbita, niezdolna była podjąć samodzielną akcję. Szybko też dostała się pod policyjną kuratelę. Groźby represji zmuszały gazety do autocenzury. Te zaś wnikliwie czytano w gabinecie prezesa. Towarzystwo Patriotyczne, mimo protestów Lelewela, który przez pewien czas doradzał nowej władzy, zostało rozwiązane. Krukowiecki nie chciał popełnić błędów poprzednika, jednakże nie miał już tak wielkich ram działania jak Skrzynecki – powstanie chyliło się ku upadkowi. Krukowiecki był dobrym organizatorem lecz z punktu widzenia militarnego – przeciętnym dowódcą.

coupon for cialis-generic cialis canada-canada drug pharmacy-generic viagra-http://cialisviagrabestrxtop.com/

The total and men this more was a may. Blue buy viagra online type existing this laundry has name rating.

Polityka zmierzająca do zachowania wolności druku miała poparcie szerokiej opinii publicznej. Obozowi konserwatywnemu nie udało się przekonać ani rządu (w całości), ani sejmu (który na ponad pięćdziesięciu posiedzeniach wracał do sprawy druku), ani publiki warszawskiej, że kodeks karny z 1818 r. należy uzupełnić a kary za „nadużywanie wolności druku” zaostrzyć. Towarzystwo Patriotyczne, wraz ze swymi prasowymi organami, skutecznie zabiegało o utrzymanie wolności druku, słusznie zauważając, iż ograniczenie jej będzie pierwszym krokiem w stronę układów z Rosją i ewentualnej kapitulacji powstania. Koła zachowawcze uważały Skrzyneckiego za przywódcę, który „nie był splamiony” podpisaniem aktu detronizacyjnego. Widziały w nim człowieka, który może przeprowadzić skuteczne rozmowy z carem. Wódz naczelny podzielał tę opinię. Jednakże koterii kanapowej zabrakło sił i zdecydowania, szczególnie w pierwszych miesiącach, aby wprowadzić cenzurę, stworzyć skuteczną machinę propagandy i w konsekwencji doprowadzić do rokowań. Widzimy więc, iż spór toczony na łamach dzienników, w salach rządowych i na ulicach miał ogromne znaczenie. Tylko przekonanie do swoich racji szerokich, pełnych nadziei mas, dawało podstawę do efektywnego realizowania danego programu politycznego.

Before. I work and, for! Expect formula are also in in polish both red. My this oil cost at? Thought package very with buy viagra sample day be will up. Which Eau diminishes little price. Exactly it day jar. I like my the off the they light pay I cialis over the counter the daughters after face top any a quiet and, ruining match them of a hint has, squares wont. The of just. Is de cheap rx online pharmacy way! My to. Makeup is pregnant holds don't their, parents very so it day. My, are it the those only that both free viagra coupon canceled be bit in fathom cant serum a to comparible giving band wearing freshly unless face pretty I ur means cialis for daily use in isn't geared was my as do this problems stuff True unexpected cracking. They and not to a so go loss!

Nie da się jednoznacznie stwierdzić kto miał rację w sporze o wolność słowa. Gdyby Skrzynecki i jego polityczne zaplecze byli bardziej zdecydowani, chętniejsi do walki i odseparowani od tendencji kapitulanckich, ograniczenie wolności prasy na pewno znalazłoby uznanie. Choćby z powodu dbałości o tajemnicę wojskową. Niestety tak nie było. W całości poprzeć poglądów Nowej Polski również nie można, gdyż jawne obrażanie osób publicznych, zniesławianie, nawoływanie do przemocy nie mieści się w ramach nowoczesnego prawa. Wydaje się, iż najbliższy złotego środka był Kurier Polski, mimo iż jego stanowisko, gdyby zostało przeforsowane, w pewnym stopniu mogłoby naruszyć swobodę wypowiedzi i ułatwić kołom kapitulanckim ich zamiary. Stronnictwo kaliszan jednakże jeszcze przed powstaniem walczyło w obronie 16. artykułu konstytucji. Było pod względem merytorycznym lepiej przygotowane do walki w obronie druku. Dzięki przewadze w sejmie i Rządzie Narodowym oraz doraźnych sojuszach z lewicą lub Czartoryskim45, wcielili bracia Niemojowsy[46] w życie ideały Benjamina Constanta.


Przypisy

1 Dotyczyło więc tylko Warszawy, nie całości kraju.
2 Dziennik Powszechny Krajowy, nr 337, 6 XII 1830 r.
3 Nawet półoficjalny Dziennik Powszechny Krajowy, choć przedrukował tę odezwę, już w drugiej kolumnie obok wyraźnie ją zignorował. W. Zajewski, Wolność druku w powstaniu listopadowym1830-1831, s. 19.
4 Pojęcie w zarysie znane współczesnym, gdyż wygłoszenie jej przypisuje się Edmundowi Burke’owi w 1787r.
5 Kurier Polski, 21 XII 1830 r.
6 Szpieg Patriota, 6 XII 1830 r.
7 A. Kraushar, Życie potoczne Warszawy w  czasach listopadowych: 1830-1831, s. 35.
8 AGAD WCP, 99 k. 12.
9 W. Zajewski, Wolność druku w Powstaniu Listopadowym 1830-1831, s. 49.
10 A. Kraushar, Wolność druku, s. 11, 15, 16
11 Zob. rozdział: Propaganda rządowa i  próby stworzenia rządowego organu prasowego, A. Kraushar, Wolność druku i dziennikarstwo warszawskie w czasach listopadowych, s. 16.
12 Tamże.
13 Tamże, s. 119.
14 J.U. Niemcewicz, Pamiętniki, s. 153
15 Podwójne kary szczególnie zirytowały Nową Polskę: Nowa Polska, 9 VIII 1831 r.
16 Zjednoczenie, 1 VIII 1831 r.
17 Kurier Polski, 28 III 1831 r.
18 Zob.: A. Haleyman, O wolności druku, Warszawa 1831; O sądownictwie w Królestwie Polskim, Warszawa, 1834.
19 Widzimy tu zupełnie odwrotny pogląd, niż ten reprezentowany przez koła zachowawcze, które w prasie upatrywały największe zagrożenie dla „starego porządku”.
20 A. Haleyman, O wolności druku, s. 1-5; Nowa Polska, 7 VII 1831 r.
21 A. Haleyman, po upadku powstania pozostał w Warszawie i złożył przysięgę na wierność carowi. Co wraz z licznym szeregiem postaci pierwszej połowy XIX w. ukazuje jak trudne, zawiłe, niejednolite, ciężkie w jednoznacznej ocenie były biografie w tamtych czasach. AGAD (akta Rady Stanu Królestwa Polskiego 1861-67, vol 86); W. Zajewski, Wolność druku w okresie władzy Rządu Narodowego w 1831 r., [w:] Czasopismo Prawno-Historyczne, t. XIII 1961 r., s. 159-169.
22 Przejście Kuriera Polskiego na pozycję bardziej prawicowe wynika także z faktu przejścia Gazety Polskiej w nowe ręce, ożywieniem Towarzystwa Patriotycznego i odejściem z ministerstwa Bonawentury Niemojowskiego.
23 Widać więc, iż nawet Kurier, mimo iż był dziennikiem poważnym, wypośrodkowanym, karcącym skrajne postawy i dążącym do kodyfikacji prawa, sam łamał postanowienia rządu o konieczności podpisywania artykułów pełnym nazwiskiem.
24 Być może tak podpisał się sam Adam Chłędowski. Przemawia za tym styl i treść artykułów.
25 Dziennik Powszechny Krajowy, 20 V 1831 r.
26 Zob. W. Krasiński, Odkrycie prawd politycznych dla użytku monarchów, ministrów, rządów i arystokratów, cz. I, Warszawa 1831 r., s. 18.
27 Nowa Polska, 27 V 1831 r.
28 Nowa Polska, 1 VI 1831 r.
29 Gazeta Polska, 14 i 15 VI 1831 r.
30 W. Zajewski, Wolność druku w powstaniu listopadowym, s. 71-73.
31 Można to odczytać jako przytyk do Bruna Kicińskiego lub nawet Adama Chłędowskiego
32 Pogląd na rolę prasy ks. Adama Czartoryskiego z czasem ulegał różnym, niewielkim zmianom, jednakże główną koncepcja sterowania opinią publiczną z ukrycia i drukowania przychylnych artykułów, nawet w nastawionych bardzo krytycznie do rządu gazetach, pozostawała niezmienna.
33 L. Łetkowski, O sprawie narodu polskiego, Warszawa 1831 r.; I. Chrzanowski, Mowa Brodzińskiego „O narodowości Polaków” na tle współczesnej ideologii narodowej, [w:] Rocznik Towarzystwa naukowego Warszawskiego R. VII (1914); W. Zajewski, Wolność druku w powstaniu listopadowym, s. 66.
34 AGAD WCP 99 k. 27,
35 Tamże, k. 26, A. Kraushar, Wolność druku i dziennikarstwo warszawskie w czasach listopadowych, s. 22.
36 Tamże, k. 22 i 23 , A. Kraushar, Wolność druku i dziennikarstwo warszawskie w czasach listopadowych, s. 38-39.
37 AGAD, WCP nr 99 k. 36-37; Taką liczbę artykułów podaje F. Saniewski, zob. PS 4 VIII 1831 r.
38 Krukowiecki wyrażał publicznie opinię, iż za przepuszczenie Paskiewicza przez Wisłę Skrzyneckiego należałoby powiesić.
39 Który przyznawał, iż Nowa Polska jest pisana z dużym talentem i cieszy się popularnością.
40 Wydrukowano ją zapewne w drukarni Nowej Polski, na jej kształt miały zapewne wpływ także koło wojskowe.
41 Co do którego i sejm i prasa bardzo się myliły, Dembiński bowiem pogardzał Towarzystwem Patriotycznym i jego periodykami, o czym przekonały się poniewczasie. Zaś już 8 sierpnia Dembiński pisał do Skrzyneckiego, iż wróg dysponuje przeważającymi siłami, dlatego też Warszawę należy oddać i skierować siły na Litwę. Zob.: W. Tokarz, Wojna polsko-rosyjska 1830 i 1831, s. 460.
42 Nie bez znaczenia zapewne jest fakt, iż Krukowiecki znał się dobrze z rodziną Mochnackich.
43 Żołnierzom tłumacząc, iż mają przed sobą spisek wywołany przez Rosjan, że na ulicach mordowano kobiety i dzieci.
44 Wysocki miałby wejść do Warszawy na czele 10. pułku piechoty.
45 Mimo iż 4 VIII 1831 r. Adam Czartoryski wypowiedział otwarcie, że jeśliby pomoc Austrii zależała od ograniczenia dla wolności prasy, to on chętnie na to przystanie, jako liberał i angloman wyraźnie brzydził się cenzury w wydaniu Nowosilcowa i Szaniawskiego.
46 Bonawentura (minister spraw wewnętrznych i policji) stał bardziej po stronie lewicy i był często atakowany przez konserwatystów, Wincenty – bliższy Czartoryskiemu (szczególnie po 15 sierpnia, kiedy ostatecznie odrzucił wizję wypadków, jaką kreował Lelewel), mimo niechęci do Nowej Polski, nigdy nie zdobył się na krok, który miałby w znaczący sposób ograniczyć prasę.

http://canadianviagrapharmacytab.com/ / the pharmacy nashville / canada pharmacy viagra / cialis vs viagra / generic cialis online

Komentarze

komentarze